W co zainwestować wygraną w lotto

Przyjemnie jest czasem pobujać w obłokach i wydawać hipotetycznie posiadane pieniądze. Okazuje się wtedy, że nasza kreatywność nie ma granic. Ale zdarzają się przecież przypadki, że ktoś trafi „szóstkę w totka”, warto więc może, na wszelki wypadek, dobrze przemyśleć co można zrobić z taką gotówką. I żeby nie ulegać impulsom pod wpływem ciężkiego szoku po wygranej, lepiej zawczasu przygotować sobie plan awaryjny. Pieniędzmi należy bowiem zawsze rozporządzać racjonalnie, nie ważne jak bardzo hipotetyczne by były. W co zatem zainwestować wygraną w totolotka? Ja stawiam na praktyczność, spełnienie kilku zachcianek i realizację pomysłów, na które raczej ciężko odłożyć z pensji.

nieruchomość i dom we francji

 

1. Hybrydowe auto – poza oszczędnościami za zużyte paliwo, przyniesie zyski, których wartość ciężko zmierzyć – minimalizację zanieczyszczenia środowiska szkodliwymi spalinami. A wszystko w trosce o przyszłe pokolenia.

2. Mały, klimatyczny dom z ogrodem na południu Francji – spędzanie słonecznych dni na krzątaniu się między grządkami pomidorów własnej uprawy, a w sezonie dodatkowy grosz za wynajem dla turystów. Poza tym produkcja własnych przetworów, jednak zamiast ogórków-pomidory suszone w śródziemnomorskim słońcu.

3. Nowoczesne technologie – ambitny, innowacyjny pomysł szalenie inteligentnego naukowca, który zrewolucjonizuje rynek i przyniesie mi krociowe zyski. Tylko gdzie takiego znaleźć?

4. Zaadaptowanie budynku dawnej fabryki na lokale mieszkalne - bardzo modne w ostatnim czasie lofty i apartamenty w stylu industrialnym, z pewnością szybko znalazłyby nabywców, a jeden – największy - zostałby dla mnie. Ten punkt powinnam zatem rozszerzyć o dobrego dekoratora wnętrz.

5. W przerobienie campera na mobilną restaurację – serwowanie świeżych, sezonowych dań wszędzie tam, gdzie robi się tłoczno. Taka knajpa z pewnością przykułaby uwagę każdego przechodnia!

6. No i najważniejsze-zainwestowałabym w siebie! – mój numer jeden, czyli odbycie kulinarnej podróży po Europie, w poszukiwaniu nowych smaków i zapachów, żeby trafić w najbardziej wyrafinowane podniebienia klientów mojego gastro-campera.